Hola! Tradycyjnie pozdrawiamy ze słonecznej Hiszpanii.
Słyszeliśmy, że w Polsce pogoda nie rozpieszcza i cały czas pada, więc tym bardziej się cieszymy, gdy dzięki środkom pochodzącym z projektu Erasmus+ 2024-1-PL01-KA121-VET-000207269 i funduszy Unii Europejskiej możemy nie tylko uczyć się i zdobywać zawodowe doświadczenia, ale też korzystając z pięknej pogody wypoczywać odkrywając piękno Andaluzji.
Za nami pełen ciekawych doświadczeń kolejny tydzień zawodowych staży, o czym pisaliśmy Wam w poprzednim artykule. Teraz jednak na podsumowanie weekendu chcielibyśmy się pochwalić prawdziwymi perełkami wizytą w Rondzie, mieście, gdzie narodziła się hiszpańska corrida i cudownym miasteczkiem jakie udało nam się odkryć tuż obok Malagi. Na początek Ronda – miasto zadziwiające Hemingwaya i Orsona Wellsa, stanowiło natchnienie malarzy i motyw poematów dla wielu natchnionych artystów. Jednak Hiszpanie kojarzą ją glownie z Corridy bo to właśnie stąd wywodzi się prawdziwa współczesna Corrida, tu znajduje się także największa arena do walk z bykami, mierząca 66 m średnicy, chociaż otaczające ją trybuny nie należą wcale do największych w Hiszpanii. Ronda jednak kultywuje sztukę corridy połączoną z kunsztem przygotowania i ujeżdżania koni, to właśnie tu mieliśmy okazję podziwiać jak wygląda ujeżdżanie i przygotowywanie koni do prawdziwych pokazów odbywających się na arenie. Przespacerowaliśmy się pięknym, malowniczym miasteczkiem podziwialiśmy jego arabską i chrześcijańską część, tak różne pod względem stylu i formy. Zeszliśmy także do wąwozu El Tajo, skąd rozpościera się najpiękniejszy widok na most Puente Nuevo spinający dwie części miasta przecięte stromymi skałami.
A w niedzielę, kiedy słoneczko powitało nas piękną pogodą, postanowiliśmy nieco zmienić swoje plany i zrobiliśmy sobie lokalną wycieczkę we własnym zakresie. Jeśli tak jak my, będziecie mieli kartę transportu miejskiego Andaluzji, możecie wybrać się autobusem nr 260 do Rincon de Victoria. To małe miasteczko położne na wybrzeżu tuż obok Malagi, prócz pięknych plaż, które wolne są od tłumów turystów, skrywa jedyną w Europie morską jaskinię zwaną Cueva del Tesoro czyli jaskinię skarbów. To prawdziwa perełka wśród atrakcji turystycznych. Wyrzeźbione przez morskie wody wnętrza jaskini wiją się w ciekawych formacjach skalnych i w upalny dzień kuszą chłodem wnętrz oraz turkusowymi wodami podziemnego jeziora. Prosto z jaskini poszliśmy spacerkiem na nabrzeże przez malownicze tarasy wzdłuż plaż i skalistych formacji oraz długich tuneli wykutych wzdłuż nabrzeża. Widoki po prostu zapierały dech w piersi, bez turystów, prawie sami na plaży… tak cudownie może być tylko w Rincon de la Victroia. Na wtorkowe popołudnie, kiedy wróciliśmy z pracy, zostawiliśmy sobie na lokalne klimaty i podziwianie panoramy Costa del Sol ze wzgórza pomnika Castillo Colomares i Stupy Buddyjskiej. Skąd pomysł by w Benalmadenie wybudować największą w Europie świątynię buddyjską? I dlaczego projekt ten został stworzony przez polskiego architekta? To wiele pytań i zagadek jakie skrywa w sobie ten region. Nas najbardziej pochłonęły wnętrza Castillo Colomares i fantazja z jaką oddano hołd Krzysztofowi Kolumbowi oraz jego wyprawom. To idealne zwieńczenie naszego pobytu, które zachwyca cudownymi widokami i spokojem, jaki emanuje z tego miejsca. Bardzo nam się podobało i zrobiło na wszystkich fantastyczne wrażenie.
Przed nami ostatnie dni naszych staży, pakowanie i pożegnania z pracodawcami czyli chyba najtrudniejszy element takiego wyjazdu. Nie tylko bardzo się zżyliśmy i zaprzyjaźniliśmy, ale też poczuliśmy jak w domu. Wyjechaliśmy pełni obaw, a zyskaliśmy cudowne doświadczenia i wiele pozytywnych emocji, które nas zmieniły i uczyniły innymi, bardziej dorosłymi i odpowiedzialnymi.
Pozdrawiamy Was serdecznie, trzymajcie za nas kciuki, aby wszystko się udało, a te pamiątki i smakołyki, które zaplanowaliśmy, by przywieźć do Polski zmieściły nam się w walizkach.