Ostatnie dni w Hiszpanii
Hola to już ostatni dzień! Za chwilę odlatujemy i wracamy, ale specjalnie dla Was piszemy o naszych ostatnich wrażeniach, a uwierzcie nam, ten finisz był niesamowity i pełen kulturowych emocji. Pamiętacie zapewne że nasze staże finansowane są ze środków Unii Europejskiej pochodzących z projektów Erasmus+ 2025-1-PL01-KA121-VET-000329247 i 2024-1-PL01-KA121-VET-000207269.
W ubiegłym tygodniu, chcąc wykorzystać słoneczne popołudnie w środę po pracy wybraliśmy się do Mariposario di Benalmadena, gdzie na godzinę 17.30 mieliśmy umówioną wizytę. Mariposario to motylarnia urządzona niczym tropikalna oaza. Nawet nie pytajcie ile zdjęć zrobiliśmy motylom które wirowały wokół nas. Wielu miało szczęście, bo motyle na nas siadały i pozowały razem z nami do zdjęć niczym prawdziwi zawodowcy. Po motylarni powędrowaliśmy do pobliskiej świątyni buddyjskiej, wzniesionej na wzgórzu, cały kompleks został zaprojektowany przez polskiego architekta i stanowi największy obiekt tego typu w Europie, co jest dość osobliwe. Tuż poniżej motylarni i stupy znajduje się największy na świecie pomnik poświęcony Krzysztofowi Kolumbowi, który w świetle zachodzącego słońca prezentował się niezwykle malowniczo i dostarczył nam wielu wspaniałych plenerów zdjęciowych.
Sobotę zaczęliśmy wcześnie rano, po śniadaniu wybraliśmy się na targ Atarazanas by skosztować lokalnych specjałów i podpatrzeć bogactwo owoców morza. Potem autobusem pojechaliśmy do Rincon de La Victoria – miasteczka położonego tuż obok Malagi, gdzie znajduje się przepiękna morska jaskinia Cueva del Tesorro i malownicze skaliste nabrzeże. Czuliśmy się wyjątkowo otoczeni pięknem natury i zachwycaliśmy widokami. Popołudnie spędziliśmy na plażowaniu i odpoczywaniu, co było bardzo przyjemnym doświadczeniem. W ten sposób zbieraliśmy siły na spacer do Camiito del Rey, ścieżki którą otworzył król Hiszpanii wizytując budowę lokalnej zapory. Teraz jest to sztandarowa atrakcja Andaluzji, a zapierające dech w piersi widoki towarzyszyły nam niemal od pierwszego kroku jaki postawiliśmy na szlaku. Zupełnie nie było wiadomo gdzie patrzeć, bo i pod nami i wokół widoki były spektakularne. Nawet ci, którzy mieli lęk wysokości i obawiali się jak poradzą sobie z wędrówką szlakiem, byli tak zachwyceni, że zapomnieli o swoich lękach zachwycając się widokami. Tego dnia wieczorem mieliśmy jeszcze spotkanie organizacyjne z naszymi opiekunami i wszyscy napisaliśmy test wiedzy o Andaluzji, jako ewaluację i podsumowanie doświadczeń.
Granada to miała być nasza ostatnia wycieczka przed powrotem do Polski, ale jak to zwykle bywa, plany mają to do siebie, że w najmniej oczekiwanym momencie potrafią się zmieniać. Nasz przewoźnik Ryanair postanowił zmienić nam lot i przesunął nam go o 15 godzin! By więc nie czekać na samolot w hostelu, nasi nauczyciele zorganizowali nam jeszcze jedną wycieczkę na zakończenie. Więc po zakończeniu staży i pożegnaniu się z pracodawcami w poniedziałek, kiedy pełni emocji wróciliśmy do hostelu, odebraliśmy swoje certyfikaty i zajęliśmy się pakowaniem. Następnego dnia po śniadaniu, wymeldowaliśmy się z hostelu i zostawiliśmy nasze bagaże w przechowalni by wsiąść do autokaru i pojechać do Rondy. Ronda to miasto o którym wiele dowiedzieliśmy się podczas przygotowania kulturowego, bo tam wymyślono współczesną Corridę, która budzi wiele emocji i stanowi spektakl połączenia walki i pokazu konnego. Zwiedzaliśmy także arenę walk byków i mieliśmy okazję poznać sekrety ujeżdżania i układania koni szykowanych w tamtejszej szkole jazdy. Duże wrażenie zrobiło na nas także samo miasto, które przecina wąwóz el Tajo. Zeszliśmy na jego dno i przeszliśmy się szlakiem pod sam most Puente Nuevo, gdzie skaliste ściany na których wybudowano miasto sięgają ponad stu metrów wysokości. Dlatego Ronda wygląda tak niesamowicie i przeczy logice, kiedy patrzy się jak je wybudowano, osadzając wiele domów na pionowych ścianach wąwozu, tworząc kaskady budynków. Wąskie uliczki dzielnicy arabskiej i szerokie aleje dzielnicy chrześcijańskiej, niby różne, a jednak tworzące spójny i jednolity obraz miasta, które skradło nam serca w ostatniej chwili naszego pobytu.
Za chwilę przyjedzie po nas autobus i zabierze na lotnisko, to ostatnie chwile, ale wspomnienia, jakie zachowaliśmy w sercu zostaną z nami na długo bo Hiszpania jakiej mieliśmy okazję doświadczyć dzięki programowi Erasmus+ na zawsze skradła nasze serca.