Żywa lekcja historii
Tradycją Technikum nr 3 są wycieczki organizowane do Sztutowa do Muzeum niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady (1939-1945). Uczniowie klasy 5iP – przyszli informatycy i programiści-poznali niedawno na lekcjach języka polskiego prozę Tadeusza Borowskiego dotyczącą rzeczywistości obozowej z czasów II wojny światowej.
Dopełnieniem tych lekcji szkolnych był wyjazd młodzieży 25 września do Muzeum obozu w Sztutowie. W najbliższych tygodniach kolejne klasy maturalne poznają to miejsce.
A oto kilka osobistych przemyśleń uczniów po zwiedzeniu obozowego muzeum.
Podczas ostatniej wycieczki zwiedzałam Muzeum Stutthof i było to przeżycie, które bardzo mocno zapadło mi w pamięć. Zupełnie inaczej czyta się o takich tragediach, a inaczej stoi się tam, gdzie to wszystko się wydarzyło. Kiedy słuchałam przewodniczki, oglądałam zdjecia ofiar, ich przedmioty oraz warunki w jakich zostali zmuszeni żyć, czułam głównie przygnębienie, żal i wielki ciężar. Dopiero ta wizyta uświadomiła mi w pełni, jak straszna była tamta rzeczywistość oraz do czego byli zdolni niemieccy kaci. K.K.
Wizyta w Sztutowie była poruszającym i niezwykle wartościowym doświadczeniem. Przewodniczka z wielkim zaangażowaniem opowiadała o historii obozu i losach ludzi, którzy zostali tam uwięzieni. Uważam, że każdy powinien odwiedzić to miejsce, aby pielęgnować pamięć o ofiarach niemieckich zbrodni. Wiele informacji wywołało u mnie tak wielki szok, że po prostu nie mogłam powstrzymać łez. Taka lekcja historii uświadamia człowiekowi, jak błahe są nasze dzisiejsze problemy w porównaniu z dramatem tamtych dni. N.S
Wyjazd do muzeum niemieckiego obozu koncentracyjnego Stutthof to moim zdaniem bardzo cenne doświadczenie, które przybliża perspektywę na wydarzenia z okresu II wojny światowej. Klasa maturalna to czas, w którym zdecydowana większość z nas dojrzała do tak ciężkiego tematu jakim jest wojna i okupacja. Na miejscu pani przewodniczka w niesamowicie angażujący i szczegółowy sposób przedstawiła nam realia, z jakimi zmagali się więźniowie obozu. Nawet po pięciu latach od ostatniej wizyty w Sztutowie czułam, że waga historii uderza we mnie równie mocno, a łzy same cisnęły mi się do oczu. Uważam, że warto co jakiś czas odświeżyć pamięć o tych, którym udało się przetrwać piekło, ale też o tych, których śmierć dotknęła w całkowicie niesprawiedliwy, okrutny sposób. N.W